Część I.

Na początek - mało znane, udokumentowane fakty o szkoleniu spadochronowym żołnierzy 6-tej Pomorskiej Dywizji Powietrzno-Desantowej !
{1}
Wpisywane informacje łatwo odnaleźć w przypisach (ramka z prawej strony). Po kliknięciu na numer przypisu (źródła) na pierwszej pozycji od góry w ramce z prawej strony znajdzie się pożądany przypis.


O szkoleniu spadochronowym ogólnie ...

W pełni zgadzam się z opinią Huberta Królikowskiego, który napisał : "We wszystkich armiach świata spadochroniarze uchodzą za najbardziej elitarną grupę żołnierską. Aby sprostać zadaniom stawianym przed żołnierzem spadochroniarzem, kandydat, obok wyszkolenia fizycznego, musi posiadać odpowiednie predyspozycje psychiczne.
Te ostatnie są szczególnie ważne. Sam skok ze spadochronem jest dostatecznie stresujący, a w warunkach bojowych jest tylko metodą wejścia do walki w oderwaniu od własnych sił na wrogim terytorium, bez poczucia "bezpiecznego zaplecza". Odporność fizyczna jest również istotną sprawą dla spadochroniarzy.
" {2}
(wytłuszczona czcionka w cytacie od autora nin. publikacji).

Od siebie dodam, że skoki spadochronowe, zwłaszcza na etapie początkowego szkolenia, były i są niebezpieczne. Powoduje to powstanie, także warunkach pokojowych, nieznanych gdzie indziej, głębokich więzi międzyludzkich opartych na koleżeństwie, zaufaniu, zdolności podejmowania samodzielnych decyzji oraz umiejętności szybkiej adaptacji do zaskakujących warunków.

Postronni obserwatorzy stosunków pomiędzy oficerami, podoficerami oraz szeregowymi żołnierzami pododdziałów spadochronowych zwykle są zaskoczeni ich "rodzinnym" charakterem, brakiem charakterystycznego dla wojska dystansu. To m.in. skutki wspólnych przeżyć, w tym zetknięcia się z realnym niebezpieczeństwem, także niebezpieczeństwem utraty życia. Szkolenie spadochronowe, jako stwarzające niebezpieczne sytuacje, wyjątkowo silnie wzmaga koleżeńskie więzi pomiędzy żołnierzami wszystkich stopni.

Oczywiste, że do służby w wojskach powietrzno-desantowych należało i należy posiadać odpowiednie predyspozycje oraz chęci. Przypominam zatem, że oprócz tych cech, o przydziale do odbycia zasadniczej służby wojskowej {3} w 6 PDP-D decydował ktoś inny, a mianowicie Wojskowe Komendy Rejonowe (później WKU), mające swoje siedziby w miastach powiatowych.

Jak wynika z badań Stanisława Alesko opublikowanych w pracy "Doznania psychiczne skoczków spadochronowych" {4} ponad 1/4 żołnierzy 6 PDP-D (27 % poborowych) było kierowanych do Dywizji przez Wojskowe Komendy Rejonowe wbrew ich woli. Jedną z przyczyn był 3-letni okres odbywania zasadniczej służby wojskowej w wojskach powietrzno-desantowych !
Niemniej około 73 % żołnierzy służby zasadniczej 6 PDP-D chciało w niej, w 6 PDP-D, służyć, a znaczna część ( z niektórych WKR - prawie 100 % !) zgłaszała się do odbycia służby na ochotnika !

Dla jasności dodam, że poborowym przysługiwało prawo odmowy odbycia służby w wojskach powietrzno-deasantowych, zaś odbywający w 6 PDP-D służbę zasadniczą żołnierze mieli prawo odmowy podjęcia szkolenia spadochronowego (wówczas przenoszono ich do innych jednostek) {5}, oraz prawo odmowy wykonania skoku ze spadochronem ze względu na stan samopoczucia lub stan zdrowia, co w odosobnionych przypadkach nie pociągało skutku w postaci przeniesienia do innego rodzaju wojsk.

Żołnierze byli informowani przez dowódców o przysługującym im prawie odmowy wykonania skoku spadochronowego w toku szkolenia. Jeśli dochodziło do takiej sytuacji przed planowanymi skokami spadochronowymi - żołnierz zgłaszał przełożonemu fakt złego samopoczucia i był kierowany do lekarza w celu zbadania i uzyskania zwolnienia lekarskiego, a w późniejszych latach, także pomocy psychologa dywizyjnego.
Znane są przypadki wywierania nieformalnego wpływu przez przełożonych niższych szczebli np. z drużyny lub plutonu, na żołnierzy w początkowym okresie szkolenia spadochronowego, aby żołnierz nie odmawiał wykonania skoku.
Tego rodzaju zachowania są typowe dla każdego środowiska... Trudno je potępiać i trudno im zaradzić, gdyż odbywa się to w małych kilkuosobowych grupach ludzi, spędzających wiele czasu ze sobą, śpiących obok siebie, spożywających razem posiłki etc.

Było wiele przypadków odmiennego postępowania m.in. podoficerów służby zasadniczej oraz nadterminowej, zawodowych podoficerów i oficerów. Zwykle w drużynie, działonie lub w grupie przed pierwszymi skokami (ale na ogół, po pierwszym skoku) dowódca drużyny, działonu lub grupy ogłaszał publicznie na zbiórce, że tego dnia nie będzie wykonywał skoku ze spadochronem " ... z powodu złego samopoczucia !" W tej sytuacji nie wywoływało to złośliwych komentarzy ze strony "starych" zółnierzy. Bywało też, że w podobny sposób informował podwładnych dowódca plutonu (oficer) oraz poszczególnie podoficerowie.
Wytłumaczenia były różne, np. "wczoraj miałem imieniny i popiliśmy z rodziną i kolegami !" Bywało, że nie padało żadne wytłumaczenie.

Kadra instruktorów spadochronowych Dywizji od początku składała się m.in. z :

- byłych żołnierzy 1 Samodzielnej Brygady Spadochronowej Armii Polskiej na Zachodzie, którzy po II wojnie światowej powrócili do kraju (ppłk Władysław Klemens Stasiak, por. Władysław Nocoń i por. Władysław Brzeg {6}, oraz mjr Wacław Płoszewski, b. dowódca 1 bat. 1 SBS, który jednak po powrocie do kraju i w okresie służby w 6 PDP-D nie skakał ze spadochronem {7} ),

:: instruktorów z Wojsk Lotniczych (mjr Józef Wiśniewski, por. Zdzisław Werschner, ppor. Stanisław Szewczyk, ppor. Stanisław Kaszuba, ppor. Józef Pazik, ppor. Mieczysław Mielczarek, ppor. Władysław Waszek)

:: instruktorów z Wojsk Lądowych (kpt. Kazimierz Abramowicz, kpt. Jerzy Lewandowski, por. Tadeusz Celej, por. Tadeusz Kaczmarek, por. Władysław Małyszko, por. Lech Zakrzewski, st. sierż. Antoni Kraj, sierż. Tadeusz Spychała)

:: instruktorów z aeroklubów : kpt. rez. Stanisław Młot, chor. rez. Zygmunt Czerwiński, kpt. rez. Zdzisław Frett, szer. rez. Zenobiusz Kalinowski. {8}


Kilka lat później, w latach 1964-1965 w Oficerskiej Szkole Wojsk Zmechanizowanych (od roku 1968 - Wyższa Szkoła Oficerska Wojsk Zmechanizowanych) we Wrocławiu rozpoczęto szkolenie podchorążych, przyszłych oficerów, instruktorów spadochronowych. {9}

Szkolenie spadochronowo - desantowe odbywało się w trzech etapach :

::: podstawowe szkolenie spadochronowe;
::: szkolenie skoczka spadochronowego;
::: szkolenie pododziałów {10}

Każdy z etapów szkolenia jest szczegółowo, z ilustracjami omówiony dalej, w Części 2-giej.

Kilka zdań o intensywności niektórych etapów procesu szkolenia ...


Intensywność szkolenia spadochronowo - desantowego skoczków i pododdziałów
6 PDP-D


W warunkach klimatycznych Polski prowadzenie zaawansowanego, praktycznego szkolenia spadochronowo - desantowego znacznie utrudniają okresy złej pogody, które uniemożliwiają lub ograniczają użycie samolotów do tego szkolenia.
Nie bez znaczenia są też okresy niskich temperatur w okresach zimowych, które skutkują odmrożeniami kończyn oraz twarzy, a twarde, zmarznięte podłoże staje się przyczyną kontuzji.

W tej sytuacji optymalnym rozwiązaniem jest zorganizowanie intensywnego szkolenia spadochronowo - desantowego w okresach późna wiosna - lato - wczesna jesień.
W ten sposób przez lata planowano współpracę 6 PDP-D oraz Wojsk Lotniczych dysponujących samolotami umożliwiającymi desant pododdziałów.

Wojska Lotnicze udostępniały do zadań szkoleniowych 6 PDP-D samoloty z co najmniej dwóch pułków lotnictwa transportowego : 55-go Pułku Lotnictwa Transportowego, przeformowanego 30 września 1968 r w 13. Pułku Lotnictwa Transportowego z siedzibą na lotnisku Balice koło Krakowa oraz 36. Specjalnego Pułku Lotniczego (później - 36. Specjalny Pułk Lotnictwa Transportowego) z Warszawy-Okęcia. Ten drugi pułk lotniczy (36 SPL) od chwili powstania 6 PDP-D w 1957 roku do roku 1963 tj. do powstania 55 Pułku Lotnictwa Transportowego był przez prawie 7 lat jedyną jednostką lotniczą realizującą działania na rzecz Dywizji (pomijając krótkotrwały epizod posiadania przez 6 PDP-D w latach 1961-62 "własnego klucza lotnictwa transportowego).

Ponadto zaistniały pojedyńcze sytuacje, kiedy do szkolenia spadochronowo desantowego wykorzystywano samoloty Sił Powietrznych ZSRR, np. we wrześniu 1965 roku użyto 3 radzieckie, ciężkie 4-silnikowe samoloty transportowe An-12 w celu dokonania zrzutu ludzi i sprzętu z 6 PDP-D.{11}

Intensywność szkolenia spadochronowo - desantowego w porze letniej była bardzo duża.

:: We wrześniu 1967 roku podczas ćwiczeń poligonowych pn. "Wrzesień-67" działając z lotniska Świdwin dokonywano desantów spadochronowych na poligon Drawsko Pomorskie oraz w rejon Trzebiatowa koło Kołobrzegu. W czasie tych ćwiczeń dokonano ponad 20.000 skoków desantowych ze spadochronem. Samoloty(w tym polskie An-12) Wojsk Lotniczych wykonały zadania desantowe żołnierzy 6 PDP-D w czasie 180 godzin tzw. nalotu dokonując kilkadziesiąt wylotów.{12}

:: W sierpniu 1969 r. 7 samolotów An-2 (transportowe jednosilnikowe, dwupłatowe) bazując na polowym lotnisku Rostki dokonało w ciągu 22 dni 5.500 zrzutów skoczków spadochronowych 6 PDP-D.{13}

Jak wspomniałem, ostatnim etapem szkolenia desantowo-spadochronowego było desantowanie pododdziałów. W procesie szkolenia odbywało się to poprzez desantowanie pododdziałów coraz wyższego szczebla, poczynając od grupy, drużyny, działonu (z małych samolotów transportowych typu An-2) poprzez desant spadochronowy plutonu, kompanii, batalionu.

Dodam dla niezorientowanych, że operacja desantowania spadochronowego choćby kompanii powietrzno-desantowej, która w roku 1968 liczyła około 170 żołnierzy, była i jest bardzo skomplikowaną operacją powietrzną, zaś batalion powietrzno-desantowy liczył ponad 500 żołnierzy, co wydaje się niewiarygodne nawet żołnierzom z innych rodzajów wojsk.

Dywizja miała organizację tzw. batalionową; w Dywizji nie było pułków, ale bataliony Dywizji były bardziej liczne niż współczesne im bataliony np. wojsk zmechanizowanych. Po wejściu Polski w skład NATO wprowadzono podobną organizację batalionu w wielu jednostkach Wojska Polskiego.

Dla przykładu, 16 batalion powietrzno-desantowy 6 Dywizji, stacjonując w Goworowie, w Kotlinie Kłodzkiej, w czasie interwencji czechosłowackiej w 1968 roku liczył 531 ludzi, w tym 35 oficerów oraz 32 podoficerów.
10 batalion powietrzno-desantowy
6 Dywizji, stacjonujący w tym czasie w Bolesławowie, liczył 540 ludzi, w tym 27 oficerów oraz 59 podoficerów zawodowych oraz 39 podoficerów służby zasadniczej. {14}
W tym czasie batalion wojsk zmechanizowanych (bzmech.) liczył około 170-200 żołnierzy.

W roku 1977, krótko po katastrofie największego samolotu transportowego w dziejach Wojska Polskiego tj. An-12 {15}, w sierpniu 1977 roku podczas pobytu na poligonie w pobliżu Szyman wykonywano desantowanie spadochronowe żołnierzy i pododdziałów w dzień i w nocy.

:: W tym czasie, w ciągu doby z samolotów desantowano ze spadochronem 600 skoczków.
:: W czasie sierpniowych ćwiczeń na poligonie dokonano desantu spadochronowego w sile wzmocnionego batalionu powietrzno-desantowego - 823 skoczków 6 PDP-D podczas pozorowanej, wieloszczeblowej akcji na poligonie. Desant był przeprowadzony tak sprawnie i szybko, że dowódca 6 PDP-D wyraził specjalne uznanie załogom samolotów 13 PLT za bezpieczny i dokładny zrzut. {16}

W dziejach 6 PDP-D zaledwie kilkakrotnie dokonywano desantu całością sił. Trzeba wyjaśnić, że desant całości sił Dywizji nie był tylko desantem spadochronowym.

Ponieważ 6 PDP-D posiadała na uzbrojeniu (dane z końca lat 60-tych, początku 70-tych XX wieku), oprócz artylerii organicznej pododdziałów także artylerię
::: 5 Dywizjon Artylerii Mieszanej
::: oraz artylerię pancerną - 35 Dywizjon Artylerii Samobieżnej - 13 dział samobieżnych ASU-85
::: 6 Dywizjon Artylerii Przeciwlotniczej (26 armat przeciwlotniczych 23 mm ZU-23-2),
[ łącznie, poza wyżej wymienionymi : * 18 wyrzutni rakietowych WP-8; ** 26 moździerzy 120 mm - B11 w zestawie 2S12 Sani; *** 20 moździerzy 82 mm (wzór 1937, później moździerz automatyczny 2B9 "Wasilok"; *** 30 granatników przeciwpancernych SPG-9 D; **** około 30 wyrzutni przeciwpancernych pocisków kierowanych 3M6 "Trzmiel" kalibru 130 mm oraz 9K11 "Malutka" kalibru 125 mm; ***** 24 wyrzutnie samonaprowadzających się przeciwlotniczych pocisków rakietowych 9K32 "Strzała-2"]
:: około 300 samochodów terenowo-osobowe (GAZ-69)
:: a także około 300 samochodów ciężarowo-terenowych (STAR-66, STAR-660, GAZ-66 {17}

Jest oczywiste, że w tej sytuacji, przy tej ilości niezbędnego 6 PDP-D uzbrojenia, oraz uwzględniając konieczność zabrania dużych ilości amunicji, w tym artyleryjskiej, oraz żywności, wyposażenia, środków medycznych, wyposażenia saperskiego (np. do zaopatrzenia w wodę) - znaczna część sił i środków całości 6 PDP-D mogła być przetransportowana w miejsce desantu dopiero po przechwyceniu (zdobyciu) przez rzut spadochronowy lotnisk umożliwiających lądowanie samolotów transportowych wiozących pozostałe siły Dywizji oraz zaopatrzenie.

Mowa oczywiście o desantach w miejscach odległych, umożliwiających tylko desant z samolotów, chociaż już od roku 1958 ćwiczono w 6 PDP-D desanty śmigłowcowe przy użyciu dopiero co dostarczonych z ZSRR śmigłowców Mi-4A, co chętnie demonstrowano w czasie pokazów np. w w dniu Święta Lotnictwa Polskiego tj. 28 sierpnia 1958 roku, {18}, oraz w dniu 14 września 1958 r. w rocznicę desantu 6 DP LWP na Przyczółku Czerniakowskim. {19}

Toteż pierwszy desant całości sił 6 Pomorskiej Dywizji Powietrzno-Desantowej odbył się na terenie byłej Niemieckiej Republiki Demokratycznej koło Erfurtu w dniu 21 października 1965 r. Celem desantu było uchwycenie lotniska w Erfurcie. {20}
Więcej na ten temat w publikacji internetowej Komisji Historycznej Związku Polskich Spadochroniarzy : mjra Włodzimierza Parfieniuka oraz mjr rez. Andrzeja Kanadysa pt. DESANT W ERFURCIE - udział 6.PDPD w ćwiczeniach "Burza Październikowa '65"


Etapy szkolenia spadochronowo - desantowego w 6 PDP-D


Wspomnieć trzeba, że od początku istniały dwa zasadnicze nurty podstawowego szkolenia spadochronowego dla żołnierzy słuzby zasadniczej.
Powodowało to komplikacje w szkoleniu skoczków spadochronowych oraz pododdziałów 6 PDP-D. Problemy te wynikały z odmiennych dróg napływu poborowych do Dywizji. Ponieważ znaczna część rocznych uzupełnień (tzn. poborowych) stanowili ochotnicy, którzy zgłaszali się do miejscowych Wojskowych Komend Rejonowych (dziś WKU), wojsko mogło podjąć działanie zmierzające do przyspieszenia procesu szkolenia spadochronowego poza jednostkami wojskowymi.

Ochotnikom proponowano odbycie kursu spadochronowego w okresie letnim, także w ramach zajęć szkolnego Przysposobienia Wojskowego, zwykle w ostatnich dwóch latach przed zakończeniem szkoły średniej lub szkoły zawodowej. Po zakończeniu kursu spadochronowego, których prowadzeniem i zaopatrzeniem w sprzęt oraz instruktorów zajmowały się aerokluby, młody adept spadochroniarstwa uzyskiwał pierwsze stopnie w spadochroniarstwie cywilnym, sportowym; miał także za sobą kilka odbytych skoków spadochronowych oraz mnóstwo przeżyć i nowych doświadczeń, w tym konfrontację wyobrażeń o skokach spadochronowych.
Ponadto podobnie odbywało się szkolenie spadochronowe w aeroklubach, tyle że rozciągnięte w czasie, bez skoszarowania.
W podobny sposób wojsko pozyskiwało także innych specjalistów, a zwłaszcza kierowców pojazdów samochodowych.
Był to pierwszy nurt w podstawowym szkoleniu spadochronowym.

Drugi nurt
to poborowi, w tym także ochotnicy, którzy przychodzili do 6 PDP-D bez jakichkolwiek doświadczeń w spadochroniarstwie. Sporą ich część (ok. 27 %) stanowili poborowi, którzy nie chcieli służyć w wojskach powietrzno-desantowych, ale skierowani do odbycia tej służby ze względu na warunki psycho-fizyczne. Ta grupa poborowych musiała być szkolona od podstaw.

Ponieważ podstawowe szkolenie spadochronowe, typowe dla pierwszego nurtu, czyli kurs spadochronowy przed rozpoczęciem zasadniczej służby wojskowej, nie jest omawiane w publikacjach dotyczących 6 Pomorskiej Dywizji Powietrzno - Desantowej, a autor jedynej do tej pory monografii 6 Dywizji, Hubert Marcin Królikowski wspomina jedynie następująco :

Pierwsze skoki od roku 1960 do początku lat osiemdziesiątych wykonywano przed wcieleniem do dywizji: do roku 1965 w Strzebielinie Morskim, potem w Krośnie i Nowym Targu, wyjątkowo w 1968 r. w Niepołomicach (miało to niewątpliwie związek z sytuacją w Czechosłowacji).

W Strzebielinie Morskim, a potem w Krośnie, kandydaci skakali pod kierunkiem instruktorów cywilnych i służby spadochronowej dywizji. Przechodzili oni podstawowe szkolenie spadochronowe, w trakcie którego odbywali ok. trzech skoków ze spadochronem.

Szkolenie to było oczywiście połączone z selekcją przyszłych żołnierzy i było przeprowadzane nie wcześniej, jak pół roku przed wcieleniem.{21}

Kursy spadochronowe w ramach Przysposobienia Wojskowego oraz w aeroklubach były organizowane dla młodzieży płci męskiej w wieku powyżej 16 lat za zgodą rodziców. O dopuszczeniu do kursu decydowały badania lotniczo-lekarskie oraz psychotechniczne. Skierowanie na kurs oraz poprzedzające kurs badania lotniczo-lekarskie wydawała Wojskowa Komenda Rejonowa. Razem ze skierowaniem otrzymywano wojskowy bilet na przejazd tam i z powrotem na badania oraz na obóz. W konsekwencji - kandydat na spadochroniarza ponosił bardzo niewielkie koszty.
Szkolenia w Strzebielinie Morskim, Krośnie i Nowym Targu przewidywały kilkutygodniowy pobyt w namiotach, w niewielkiej odległości od lotniska, lądowiska lub przy zabudowaniach lotniskowych.

Adepci zamieszkiwali w namiotach dostarczonych przez wojsko lub instytucje cywilne. W namiotach znajdowały się łóżka polowe lub wojskowe, koszarowe z materacami i pościelą, ustawione tylko na jednym poziomie, bez spiętrzenia. Na ogół namioty były wyposażone w podpinki "tropikowe" czyli zabezpieczenie przed upałem.

Wyżywienie zapewniały własne kuchnie, uruchamiane przez organizatorów na czas kursu. Normy żywnościowe były jak dla skoczków spadochronowych. Wyżywienie cechowała wysoka kaloryczność, lekkostrawność, duże ilości owoców i warzyw. Jako uzupełnienie normy żywnościowej wydawano czekoladę i słodycze.

Na ogół warunki sanitarne były na polowym, choć zabezpieczającym potrzeby poziomie. Umywalnie polowe lub w pomieszczeniach z zimną wodą. Kąpiel dostępna co najmniej raz na tydzień, najczęściej w budynku pobliskiej szkoły lub jednostki wojskowej. Ubikacje - prymitywne, polowe, ale czyste !

Przeważnie jeden lub dwa większe namioty służyły jako pomieszczenia szkoleniowe, w których odbywały się szkolenia teoretyczne i pokazy oraz odprawy przed i po skokach. Do demonstrowania spadochronów służyły stoliki szkole ustawione w długie szeregi. Czasami odbywało się na nich również składanie spadochronów, ale przeważnie do tego celu służyły płachty brezentowe rozłożone na ziemi.
Szkolenie teoretyczne przewidywało, podobnie jak podczas szkolenia w 6 Dywizji, następujące zagadnienia :

:::::::::::::::: historia spadochroniarstwa
:::::::::::::::: podstawy meteorologii
:::::::::::::::: budowa spadochronów i ich eksploatacja
:::::::::::::::: osprzęt spadochronowy - budowa i eksploatacja
:::::::::::::::: sprzęt lotniczy używany do skoków spadochronowych
:::::::::::::::: układanie, użytkowanie oraz przechowywanie sprzętu spadochronowego
:::::::::::::::: teoria skoków spadochronowych
:::::::::::::::: technika skoków spadochronowych
:::::::::::::::: organizacja skoków spadochronowych
:::::::::::::::: bezpieczeństwo skoków spadochronowych

Po szkoleniu teoretycznym następował sprawdzian z wiedzy teoretycznej, który decydował o dopuszczeniu do praktycznego szkolenia spadochronowego. Niekiedy instruktorzy dopuszczali możliwość poprawki z teorii zagadnień nie mających wpływu na tym etapie na zagadnienia praktyczne np. z wiedzy o samolotach używanych do skoków spadochronowych. Dla niektórych adeptów spadochroniarstwa pobyt na kursie był pierwszym zetknięciem z samolotami, zwłaszcza transportowymi ...

W okresie szkolenia teoretycznego trwały przygotowania sportowe mające podnieść sprawność fizyczną kursantów, na które składały się zaprawa poranna, gry terenowe (podchody), pływanie i skoki do wody, biegi terenowe, gry sportowe (piłka nożna, siatkówka, koszykówka), ćwiczenia gimnastyczne np. na "koniu z łękami", skrzyni, kółkach, elementy akrobatyki sportowej (rundak, fiflak).

Praktyczne przygotowanie do skoków obejmowało ćwiczenia związane z zakładaniem i posługiwaniem się ekwipunkiem spadochronowym, spadochronem i osprzętem spadochronowym oraz poszczególnymi fazami skoku ze spadochronem, ale wykonywane na ziemi, na zainstalowanych w tzw. ogródku spadochronowym urządzeniach.
Wykonywano tam :
::::::: skoki "do piaskownicy" z kolejnych podwyższeń, wieżyczki (tzw. skocznia trójstopniowa)
::::::: "huśtawka" do oswojenia z fazą lądowania, zwłaszcza z prędkością ladowania
::::::: trapez z uprzeżą spadochronu do ćwiczenia fazy lotu
oraz inne przyrządy, np. koła reńskie lub żyroskopowe do ćwiczenia sytuacji występujących w powietrzu, podczas skoku.

Praktyczne przygotowanie do skoków kończyło się praktycznym egzaminem z poszczególnych czynności na przyrządach. Zdany egzamin był równoznaczny z dopuszczeniem do skoków z samolotów.

Początkowo do dyspozycji kursantów były pochodzące z wojska letnie, bawełniane kombinezony z wojsk pancernych oraz wojsk samochodowych, a także, dla ochrony przed urazami głowy, autentyczne "pilotki" czołgistów, tyle że pozbawione instalacji interkomowej tzn. laryngofonu oraz słuchawek i przewodów. Obuwie ogólnowojskowe, na gumowych podeszwach.

W późniejszym okresie, w połowie lat 60-tych XX wieku na kursach pojawiły się kombinezony wojskowe nowszych wzorów, kaski spadochronowe oraz specjalne buty dla skoczków spadochronowych.
Buty te miały specjalnie skonstruowaną, grubą podeszwę z amortyzatorami wewnątrz, której zadaniem było osłabić zetknięcie skoczka z gruntem lądowiska. Były one dobre do szkolenia skoczków w początkowym okresie szkolenia, ale w wojsku nie sprawdzały się, gdyż do desantu spadochronowego należałoby zabierać buty codziennego użytku.
Ekwipunek ten był użytkowany przez cały okres kursu a użytkownicy poinstruowani o jego przeznaczeniu oraz prawidłowym, bezpiecznym użytkowaniu, zwłaszcza w czasie przygotowań i podczas skoków ze spadochronem.

Powszechnie używanym spadochronem do szkolenia w początkowym okresie szkolenia był spadochron desantowy D-1, powszechnie używany również w 6 PDP-D. Ponadto zdarzały sie kursy, gdzie używano spadochronów desantowych PD-6 a także przestarzałych choć w pełni sprawnych ale wycofywanych z użytku, o kwadratowej czaszy spadochronów PD-47.
Zajęcia szkoleniowe ze spadochronami na ziemi odbywały się zawsze z udziałem instruktorów, chociaż w użytku do ćwiczeń było zawsze kilka spadochronów wycofanych z eksploatacji, a nadających się do szkolenia naziemnego.

Na ogół samoloty An-2 zjawiały się na lotnisku lub były okresowo oddawane do dyspozycji kursu, instruktorów kilka dni przed pierwszymi skokami ze spadochronem. W tym czasie odbywały się ćwiczenia "na sucho" związane z wchodzeniem do samolotu, zajmowaniem miejsca w samolocie oraz wykonywaniem poleceń instruktora spadochronowego. Zaznajamiano także z gestami wykonywanymi przez instruktora lub skoczków. Mowa gestów była i jest niezbędna w czasie lotu samolotem, gdzie panuje wysoki poziom hałasu.
Wielokrotnie ćwiczono "na sucho" wyskok z samolotu.

Bywało, że w toku szkolenia odbywano jeden lub dwa krótkie rejsy samolotem An-2, których celem było oswojenie adeptów z zachowaniem się samolotu w powietrzu.

Potem następował dzień pierwszego skoku ze spadochronem dla części adeptów. Na dzień pierwszego skoku wybierano pory dnia oraz miejsca skoków gdzie nie występowały turbulencje w powietrzu. W tym dniu pojawiał się na lotnisku lekarz medycyny lotniczej lub lekarz sportowy i dokonywał badania, które decydowalo o dopuszczeniu do skoków ze spadochronem.
Zwykle samolot An-2 zabierał w lot 3-4 adeptów spadochroniarstwa (mimo, że miejsc było więcej) i instruktorzy po wielokrotnym sprawdzeniu ekwipunku dopuszczali do skoku, a adept wykonywał skok "na linę".
Samolot wielokrotnie podchodził do strefy zrzutu zakreślając w powietrzu "ósemkę" i za każdym razem jeden adept wykonywał jeden skok.

Na lądowisku w dniu skoków była karetka medyczna z niezbędnym sprzętem do udzielania pomocy medycznej w sytuacji powstania urazów ciała skoczka. W skład ekipy wchodził lekarz. Pole zrzutu zabezpieczone było przez instruktora i adeptów lub skoczków, których zadaniem było zabezpieczenie terenu lądowania skoczka przed przygodnymi osobami oraz zwierzętami. Ponadto w pobliżu przewidywanego miejsca lądowania skoczka w czasie pierwszego skoku znajdowała się ekipa, której zadaniem było ustalenie miejsca lądowania, ewentualne udzielenie pierwszej pomocy przy zranieniu i wezwanie ekipy medycznej w razie potrzeby, ewakuacja skoczka oraz ekwipunku z miejsca lądowania.

Po odbyciu pierwszego skoku przez adeptów następowało tradycyjne "laszowanie" czyli salonowiec, uroczyste wypełnienie sportowej książeczki skoczka spadochronowego a potem odprawa, podczas której omawiano błędy popełnione przez poszczególnych skoczków oraz ustalano metody korekcji odruchów.
Zwykle po pierwszym skoku ze spadochronem uczestnicy kursu mieli jeden dzień na odpoczynek. Potem następowały kolejne skoki ze spadochronem.


Fotografia przedstawia kilku uczestników kursu spadochronowego w Strzebielinie Morskim.
Kurs ten odbył się w okresie 10 - 25 czerwca 1959 r.

Bez trudu można spostrzec, że odzież ochronna (kombinezony, kaski ochronne, obuwie) została dostarczona przez wojsko.
Dzisiaj nikt takich kursów nie organizuje, nie wspominając o konieczności zakupu lub pożyczenia ubioru skoczka...
Także wyposażenie obozowe pochodzi z dostaw wojskowych i składało się z typów namiotów wycofywanych z wojska oraz dopiero co wprowadzonych.

W ciągu najbliżych 3-4 dni skoczek wykonywał jeszcze od dwóch do czterech skoków ze spadochronem z samolotu i następowało rozwiązanie kursu. Ponieważ warunki pogodowe bywają zmienne, więc niektórzy uczestnicy kursów mieli mniej zaliczonych skoków np. 2 lub 3.

Po zakończeniu szkolenia spadochronowego na kursach Przysposobienia Wojskowego oczekiwało się do października na jesienny pobór do odbycia zasadniczej służby wojskowej w 6 Pomorskiej Dywizji Powietyrzno-Desantowej.

Na zakończenie dodam, że szkolenie spadochronowe przechodzili także uczestnicy kursów innego rodzaju, a mianowicie Lotniczego Przysposobienia Wojskowego. Byli oni potencjalnymi kandydatami do Oficerskiej (potem Wyższej Oficerskiej) Szkoły Lotniczej w Dęblinie. Proces szkolenia tych kandydatów był dwuletni i składał się z dwóch jednomiesięcznych obozów w następujących po sobie latach. W pierwszym roku na tzw. LPW I-go stopnia adepci lotnictwa przechodzili kurs szybowcowy, a w toku tego kursu także szkolenie spadochronowe. LPW II-go stopnia zajmowało się szkoleniem pilotów samolotowych.
Bywało, że rezygnujący z kariery szybownika lub pilota wojskowego uczestnicy kursów LPW I i II-go stopnia trafiali z powodu posiadania uprawnień skoczka spadochronowego do 6 PDP-D.


Etap I - podstawowe szkolenie spadochronowe w 6 PDP-D

Ponieważ ta część "Szkolenia spadochronowego żołnierzy 6 Pomorskiej Dywizji Powietrzno-Desantowej" rozrosła się w treść i przypisy - wszystkie trzy etapy szkolenia omawiać będę w Części 2-giej, która nie jest jeszcze w pełni gotowa.
Dostęp do Części II-giej poprzez menu na stronie głównej oraz poprzez odsyłacze (linki) umieszczone pod pobliskimi czerwonymi napisami o etapach szkolenia spadochronowego.
Proszę o zrozumienie i zapraszam nie później niż z końcem czerwca 2008 roku !


Marek W. Piłat


Etap II - szkolenie koczka spadochronowego w 6 PDP-D

Etap III - szkolenie spadochronowe pododdziałów 6 PDP-D


Opublikowano : 15 czerwca 2008 r.