Część IV - "Londyn - doki (Dockland)"

Część I - "Londyn zachwyt i rozczarowanie" Część III - "Londyn wspaniały" Część III - "Londyn nocą"

Londyn stał się upragnionym celem podróży wielu Polaków. W nadziei na znalezienie pracy.
Pojechali również nasi, ze Szczecinka.
Pojechał z nimi nasz redakcyjny kolega - Krzysztof Rynkiewicz.
Publikujemy jego fotografie i nasze impresje. Trochę z przymrużeniem oka ...
Niektóre z fotografii ukazują powiększone fragmenty po zetknięciu wskaźnika myszki z reprodukcją.

Nasi wybrali się do londyńskich doków. Cholera wie po co, przecież nie w poszukiwaniu pracy ...

Doków na pewno w Szczecinku nie ma, więc pewnie dlatego.
Co to takiego te doki ? Dlaczego Anglicy nazwali sporą część miasta Docklandem ?
Tamiza płynęła i płynie przez Londyn a potem wpada, uchodzi do Morza Północnego. Toteż od tysiącleci była handlową drogą wodną. Statki z ładunkiem docierały do Londynu, tam były rozładowywane i załadowywane. Z tego wyrosła handlowa, finansowa potęga Londynu oraz jego światowe (dzisiaj) znaczenie.
Anglicy z nudów (i zachwytów) nad Tamizą powymyślali różne dziwne pojęcia z Tamizą i handlem morskim związane (np. DWT - dead weight tone czyli tona z "martwej " wody Tamizy i inne) i o dziwo, przyjęło się to na długo w całym świecie.

Był też problem, z którym Anglicy się mądrze uporali. Otóż kilka razy w okresie doby poziom wody Tamizy podnosi się znacznie i opada o kilka metrów. Jest to skutek pływów występujących na Morzu Północnym oraz w Kanale Angielskim (nie mogę napisać La Manche, jak to w polskim przyjęte, gdyż mogą nam wypowiedzieć wojnę lub zatrudnić wszystkich bezrobotnych ! Zapamiętajcie ! To jest dla Anglików, Brytyjczyków English Channel !).

O pływach krótko. W Szczecinku, na jeziorach Trzesiecko, Wielimie oraz Wilczkowo również występują, ale nikt ich nie zauważa !
Co do rozwiązań - to zbudowali system wrót do basenów portowych, które rozbudowali. Statek wpływa do basenu portowego (doku) i stoi tam rozładowywany bez obawy, że osiądzie na dnie i przewróci się na burtę.

Jak to (doki) w części wygląda widać na jedynej fotografii, którą znalazłem.
Tamizę- rzekę na drugiej, ukrytej fotografii zaznaczyłem kolorem pomarańczowym, londyńskie doki (część) - kolorem czerwonym.

Powstały port oraz okoliczne tereny magazynowe, stoczniowe nazwano Docklandem...

Jak wielkie to były prace, jak ogromny wysiłek świadczy niżej reprodukowany plan estuarium Tamizy wraz z planami doków z roku 1915, który znajduje się w zbiorach biblioteki achiwalnej londyńskiego Museum in Docklands
, za którego reprodukcję serdecznie dziękujemy..
Dla ułatwienia na drugiej, ukrytej fotografii kolorem czerwonym zaznaczono doki.
Kliknięcie na reprodukcję uruchamia połączenie z Museum in Docklands.

Na tej reprodukcji planu z 1893 r, również ze zbiorów Museum of Docklands widoczna niewielka część doków m.in. Western Dock oraz St.Katharine Dock (z lewej). Jak wielki jest dok Św. Katarzyny (ten mniejszy) zobaczyć można na ukrytej fotografii.
Museum in Dockland za reprodukcje serdecznie dziękujemy !


A oto co z części doków zostało ! Jak wyżej wspomniano, doki to nie tylko baseny portowe, przystanie, ale również magazyny, składowisk, giełdy towarów. Współcześnie wiele zbędnych budowli wyburzono na ich miejscu stawiając inne, bardziej odpowiadające potrzebom londyńczyków i Londynu - centra wypoczynku i rozrywki, rekreacji.
Ale przy kejach stoją stare, liczące po 100 i więcej lat kutry i barki, żaglowce i mniejsze statki na przemian z najnowocześniejszymi jachtami i statkami motorowymi.
Naszą uwagę przykuł od razu latarniowiec (statek zastępujący latarnię morską).



Jest tu sporo zieleni, bezpiecznie (ogrodzenie), wiele miejsc spacerowych i do oglądania jachtów i statków. Budynki przy doku to przeważnie hotele, czasami biura. Mnóstwo barów, pubów, restauracji. Drewniane pomosty.
Fajne miejsce, fajna atmosfera tego miejsca !



Najnowocześniejsze motorowe jachty stoja tu burta w burtę z pieknie utrzymanymi żaglowymi jachtami z lat 50-tych i wcześniejszych.

Wiele z nich można wynająć (wyczarterować) natychmiast jednocześnie z zamówieniem dostawy zaopatrzenia na rejs.

Mahoń na wysoki połysk, teak (rodzaj drewna) na pokładzie ("tiku" - teaku się nie lakieruje), nowoczesne pomoce nawigacyjne (radar, GPS, log, komputer pokładowy), mosiężne okucia ....
Konstrukcja : lata czterdzieste, piećdziesiąte.
Sto tysięcy funtów przed Wami !




A tu flotylla nowocześniejszych jachtów żaglowo-motorowych oraz motorowych.
Do wyboru !

Mizernie wyglądają przy tym szczecineckie przystanie !
Modernizowane budynki przy basenie bez stojących przy nich jachtów i statków straciły by wiele ze swojego uroku, mimo interesującej, choć prostej architektury.
O czymś takim w Szczecinku - pomarzyć !

Wspaniały kompleks gastronomiczny w kunsztownie odrestaurowanym budynku starego magazynu.





Zapach starego drewna, smoły drzewnej (nie bitumicznej, z ropy naftowej, ale tej prawdziwej, drzewnej, którą marynarze smarowali włosy i dlatego byli zmuszeni nosić marynarskie kołnierze !)

Smaczne żarcie !
Siedząc w portowej tawernie przy niezłym jedzeniu można podglądać cumujące przy nabrzeżu stare, przeszło stuletnie barki żaglowe, które przez setki lat żeglowały w górę i dół Tamizy. Warunki żeglugowe (głębokość rzeki, pływy, wiatry) wytworzyły swoisty typ jednostek wystepujący tylko na Tamizie.

Wiele barek posiada pięknie zdobione rufy i dzioby.
Nie ulega wątpliwości - port macierzysty Londyn.
Nie spotkaliśmy ani jednego polskiego jachtu, ani też statku pod polską banderą.

Za to mamy ministra od żeglugi, który będzie pewnie sam zarządzał polska flotą handlową - ostatnimi kilkunastu starymi statkami pozostałymi z liczącej kilkaset statków pełnomorskich, oceanicznych, floty !


Jeszcze tylko krótki spacer po ulicach Londynu w pobliżu ekskluzywnych sklepów z modą damską i męską.

Najnowsze modele męskiej biżuterii....


Wizyta w Queen's House (cóż, imperium ...) i pożegnanie z Charli Chaplinem...


Dworzec kolejowy z wymownym hasłem...
Dla Polaków - kosztowny, expansive.



Wracamy do Szczecinka !


Jest to przedostatnia część fotoreportażu z Londynu i o Londynie.
Podtrzymujemy to, co wcześniej napisaliśmy - Londyn jest w wielu miejscach podobny do Szczecinka. Jeśli się zdecydujecie się tam pojechać, będziecie czuli się jak u siebie !


Ostatnia, piąta część pt. "Gwardia królowej" ukaże się za około 10 - 14 dni.
Oczekujemy na dodatkowe fotografie z Londynu.
Aktualne części fotoreportażu dostępne poprzez odsyłacze na początku strony oraz poniżej.
Część I - "Londyn zachwyt i rozczarowanie"" Część II - "Londyn wspaniały" Część III - "Londyn nocą"


Fotografie : Krzysztof Rynkiewicz
Teksty : Marek W. Piłat
Opublikowano : 2 czerwca 2006 roku.