Niedobra sytuacja spowodowana wieloletnim tolerowaniem przestępczych ekscesów konfidentów fononowych policji oraz innych służb skutkuje negatywnie w wielu dziedzinach życia społecznego i gospodarczego. Jako przykład podaję niżej historię pewnego faksu, wysłanego jak niżej widać ze Szczecinka do Wojskowego Instytutu Technicznego Uzbrojenia w Zielonce k/ Warszawy. Nie jest może istotne, co było powodem ustalonego spotkania we wspomnianym Instytucie - moim zdaniem, fakt, że nie doszło do tego spotkania miał znaczenie dla obronności kraju.
Oczywiste, ktoś inny może mieć na ten temat odmienne zdanie. Ważne, KTOŚ kompetentny i uprawniony.
Oczywiste, że tym kimś nie mógł być zwykły policyjny czy uopowski konfident fononowy, który od momentu uzgodnienia spotkania do chwili jego odwołania (właśnie reprodukowanym faksem) przy pomocy duktów fononowych, pola elektrycznego nękał mnie, torturował, prześladował, usiłując dowiedzieć się na jaki temat i o czym ma się mówić na spotkaniu w Instytucie.
Kto mu dał prawo do przestępczego, sadystycznego traktowania Obywatela ?
Jednym z poważniejszych powodów jest przeświadczenie, wszechobecne wśród policyjnych konfidentów fononowych, że popełnionych przez nich przestępstw (ilości milionowe !) nikt nigdy im nie udowodni ! To przeświadczenie znajduje pewne uzasadnienie w braku odpowiedniego prawa, do czego jak się wydaje co niektórym, nigdy nie dojdzie !
Poważną przyczyną jest również brak należytej współpracy pomiędzy służbami specjalnymi, za którą odpowiedzialny jest minister-koordynator służb specjalnych. Zjawisko to znane jest na całym świecie, dosłownie w każdym państwie. Powodowane jest brakiem rozdziału obszarów działania oraz sporami kompetencyjnymi - wówczas w 1997 roku funkcjonował jeszcze dodatkowy czynnik - chęć sprawdzenia przez niektórych funkcjonariuszy sprawności konfidentów fononowych. Wyeliminowanie tego ostatniego czynnika nie jest zasługą ministra-inwalidy ani służb specjalnych - to zasługa oburzonego społeczeństwa, które stworzyło atmosferę potępienia dla tych praktyk, uświadomiło zagrożenia.

Jakie miało znaczenie uzyskanie przez konfidenta fononowego informacji o planowanym terminie, miejscu spotkania, osobach rozmówców, tematach rozmowy ???
W przypadku Wojskowego Instytutu Technicznego Uzbrojenia skutkować mogło, i tak pewnie skutkowało, przekazaniem z policji do kontrwywiadu wojskowego nieprawdziwych informacji (walczę przecież o ich ujawnienie !) o mojej osobie np. braku dyskrecji (! - ci od analizy informacji w owych spec-służbach wiedzą, że mój brak dyskrecji dotyczy bezprawnych działań, zwłaszcza konfidentów fononowych i ich mocodawców), moim alkoholizmie (mógłbym chyba powiedzieć - jestem prawie abstynentem), etc. etc.
Prawdopodobnie pakiet tego typu przygotowanych "informacji" otrzymali moi rozmówcy. Dla uprawdopodobnienia sytuacji otrzymali oni (przedstawiciele WITU) trochę prawdziwych danych - tych o terminach spotkania oraz inne uprawdopodobniające "drobiazgi".
Ciekawe, czy podali (konfidenci i ich mocodawcy ze Szczecinka) informacje o tym, że jestem specjalistą - informatykiem i że w tym czasie zatrudniony byłem na takim właśnie stanowisku w biurze zarządu spółki akcyjnej Skarbu Państwa ?
Pokaz sprawności konfidentów fononowych uzyskał zapewne wysokie oceny odpowiedzialnych funkcjonariuszy, a w ślad zatym zapewne popłynęły finansowe gratyfikacje dla "zasłużonych". Mam nadzieję, że po tej publikacji bedą musieli je zwrócić !!
Do rozmowy nie doszło z powodów podanych w faksie. Do rozmowy i analizy danych na proponowany przeze mnie temat już nie dojdzie - nie jestem już zainteresowany jakąkolwiek formą współpracy z funkcjonującymi w opisany sposób organami państwowymi.
Nie wiem, czy podobnych przeżyć i odczuć nie mają ludzie, którzy z racji pracy nad obronnością powinni odczuwać tylko troskliwą opiekę państwa ?!

Próby wysłania faksu do Instytutu podejmowane były w mojej obecnośćni wielokrotnie w okresie 3-4 godzin. Potem pozostawiłem faks do wysłania urzędniczce pocztowej, która poinformowała mnie nazajutrz, że faks dotarł do Instytutu z wielogodzinnym opóźnieniem, chyba dopiero na drugiej zmianie. Dla niedowiarków załączyłem również pokwitowanie nadania - ze względu na czytelną datę.


Chyba trzeba coś wreszcie zrobić z bałaganem i bezprawiem, zwłaszcza w Policji.
Uważam, że Policja powinna zostać zweryfikowana gruntownie, a konfidenci policji, zwłaszcza ich meldunki, poddane podobnej analizie.

Analiza powinna być skierowana na ustalenie źródeł informacji oraz ewentualne ustalenie przestępczej metody pozyskania informacji.
Myślę, że propozycja zlikwidowania instytucji prawnej tajnego współpracownika ma w policji wielu zwolenników - także dlatego, że pozwala skierować środki finansowe z fikcyjnych, niesprawdzalnych działań operacyjnych do portfeli i portmonetek bezpośrednio zainteresowanych, czyli policjantów.

Oponować zapewne będą funkcjonariusze służb operacyjnych, ale to oni głównie korzystają z niedostępnych innym przywilejów.

Istnieje nieprawdziwy obraz medialny polskiej policji - o rzeczywistości mogłem przekonać się w Szczecinku, gdy olbrzymia ilość nieznających się nawzajem ludzi "zagrała" przeciwko sadystycznym konfidentom policji i ich mocodawcom w specjalnie zainscenizowanym hepeningu o człowieku z numerowaną sztabą złota o wadze około 20 kilogramów. Sztaba miała wyrytą na korpusie hitlerowską "gapę", a głodny właściciel tej sztaby, chcąc ją sprzedać, wędrował od banku do banku, z banku do kantoru - i żaden z tych banków (a było ich w tym czasie w Szczecinku chyba siedem) nie był w stanie owej sztaby kupić ("Nasz bank nie ma pieniędzy - wszystko w Warszawie !" - odpowiadali "aktorzy"). Finałem przedstawienia, trwającego z przerwami przez kilka dni było stwierdzenie, że właściciel sztaby złota został zamordowany, a sztaba złota zrabowana. Owe rzekome zwłoki zostały ponoć zagrzebane w pobliżu torów kolejowych linii Poznań - Kołobrzeg...
To wszystko było fikcją i stworzone zostało przez zmaltretowanych ludzi na "pożywkę" konfidentom i policji ! Przecież nie z sympatii do Policji !!
Podobno w tej sprawie toczy się śledztwo !!!!!!!!
Aby zobaczyć odwrotną stronę pokwitowania - wskaż reprodukcję myszą Sprawa sztaby złota ma dwa, a właściwie trzy oblicza. Jedno już Państwo znacie. Pozostałe dwa "oblicza" naruszają prawo międzynarodowe oraz prawo krajowe Konfereracji Helwetów (Szwajcarii). Napiszę o tym - do Szwajcarii chciałbym pojechać !
Marek W. Piłat
11 maja 2002 r.
Wstecz do strony PRZEŚLADOWANIA