Wokół "Szczecineckiej Kroniki Filmowej"
"Dżej-Dżi" !
To jest "TEMAT"!
Dziennikarzy tradycyjnej, drukowanej prasy często spotyka konieczność umieszczenia inicjałów nazwiska zamiast nazwiska i imienia w pełnym brzmieniu. Powód znany :" - Brak miejsca ! Sprzedali reklamę !"
Jasne, że nie dotyczy to "nazwisk" czyli osób mających ustaloną, dobrą opinię u szefów redakcji i czytelników, felietonistów.
Możliwość umieszczenia własnego imienia i nazwiska pod tekstem jest zaszczytem, na który w wielu redakcjach pracuje się wiele lat. Tradycja dziennikarska, która trwa już kilkaset lat.
Zaszczyt, co oczywiste, wiąże się z odpowiedzialnością za słowo.

Tradycje nojsztetińsko*)-szczecineckiej prasy są bogate, ponad stuletnie. Współcześnie, kiedy nazwa spółki "Norddeutsche Presse" wyznaczała potęgę nakładów najpoważniejszych i najbardziej poczytnych polskich dzienników regionalnych i wymawiana była z podziwem przez najpoważniejszych polskich dziennikarzy, my w Szczecinku mogliśmy powiedzieć - Oni, "Norddeutsche Presse" zaczynali m.in. u nas ponad osiemdziesiąt lat temu !

Szczecinek jako "pępek świata", także dziennikarskiego, ma inne zwyczaje, inne rozwiązania, co oznacza, że jeśli nawet miejsca na podpis staje - w tym miejscu znajdziemy tylko inicjały.

Kilka przykładów z jedynego dzisiaj szczecineckiego czasopisma "Temat - dwutygodnik szczecinecki".

Nr 412 - 14 kwietnia 2006 r. Nr 411 - 31 marca 2006 r. Nr 326 - wrzesień 2002 r.

Największy dorobek w marnotrawieniu drogocennego dla spraw szczecineckich miejsca w naszym jedynym czasopiśmie ma dziennikarz o inicjałach "(jg)" o czym uprzejmie donoszę Redaktorowi Naczelnemu "szczecineckiego dwutygodnika Temat" - Jerzemu Gasiulowi (w nadziei na rozpoczęcie współpracy..) .
Marnotrawstwo to osiągnęło takie rozmiary, że wielu mieszkańców Szczecinka pod określeniem "dżej-dżi" poczęło określać samo marnotrawstwo ! Pisząc niniejszy artykuł nie miałem o tym pojęcia ! Stąd tytuł mego artykułu i bijące z niego zaskoczenie !

Na szczęście uspokoił mnie Redaktor Naczelny Jerzy Gasiul swoim orędziu pt. "Temat ma się dobrze" w marcowym numerze z 2006 roku !


Wymieniony przeze mnie redaktor "dżej-dżi" alias (jg) wypowiadał się w ostatnim czasie dwukrotnie w "Temacie" na temat Szczecineckiej Kroniki Filmowej. Co to takiego Szczecinecka Kronika Filmowa ? Trzeba wyjaśnić.

Chyba nikt z Internautów nie obrazi się za to, że notka o Szczecineckiej Kronice Filmowej skopiowana z innego artykułu w tym samym cyklu ?


Ma Szczecinek swoją "Szczecinecką Kronikę Filmową". To jedna z wielu inicjatyw kulturalnych w tym mieście, ale jak żadna inna inicjatywa, Szczecinecka Kronika Filmowa napotyka na ustawiczne trudności.

Pomysłodawcą, realizatorem, wykonawcą Szczecineckiej Kroniki Filmowej jest Jarosław Pietrzyk, lat 36, magister inżynier o specjalności budowa dróg oraz lotnisk; z zamiłowania filmowiec i pasjonat historii Szczecinka, żonaty - żona Monika.

Projekcje Szczecineckiej Kroniki Filmowej odbywały się na tzw. świeżym powietrzu, w centralnych miejscach publicznych, na dużych, prowizorycznych ekranach.
Projekcje te przygotowywane były we współpracy ze Szczecineckim Ośrodkiem Kultury.

Jak żadna inna inicjatywa kulturalna Szczecinecka Kronika Filmowa (oprócz tłumów na projekcjach) gromadzi mnóstwo opinii, w tym wiele bardzo niepochlebnych, ze strony miejscowych środków masowego przekazu...

Czy zasłużenie ????


Wiele osób wypowiada się w naszym mieście na różne tematy.
Niewiele z nich ma możliwość wypowiadania się nieograniczenie - i w formie i w czasie. Takie możliwości mają jedynie dziennikarze w małych ośrodkach kulturalnych, gdzie ich fachowość nie podlega żadnej kontroli lub kontroli bardzo ograniczonej; tam, gdzie trzeba wypełnić czas antenowy lub miejsce do druku.

Wspomniany wyżej dziennikarz "dżej-dżi" alias (jg) na temat Szczecineckiej Kroniki Filmowej, jak wspomniano, publikował dwukrotnie. Niżej przedstawiam reprodukcje fragmentów tych publikacji z dokonanymi przez nas zaznaczeniami. Dotknięcie reprodukcji wskaźnikiem myszy zmienia obraz.

w Nr 411 z 31 marca 2006 r. w Nr 412 - 14 kwietnia 2006 r
"dżej-dżi" alias (jg) w tym numerze bardzo objętościowo pofolgował, więc nie reprodukujemy zakończenia artykułu i podpisu-inicjału, który jest wyżej reprodukowany.





Jakie zarzuty postawił (jg)
alias "dżej-dżi" ze szczecineckiego "Temat-u" ?

w Nr 411 z 31 marca 2006 r. w Nr 412 - 14 kwietnia 2006 r

Nasz bohater "dżej-dżi" nim postawił zarzuty - najpierw zapomniał o tym, co już wiedział i napisał, a mianowicie, że przedstawione (gdyż "przedstawione" a nie "Przestawione" miało być "dżej-dżi" ?) cytuję : "... zostaną ubiegłoroczne nagrania z uroczystości w naszym mieście oraz fragmenty relacji telewizyjnych z tamtych dni. "
Kto mógł przypuszczać, że Panowie tj. "dżej-dżi" oraz Jarosław Pietrzyk oglądacie te same kanały telewizyjne ?
Czy nietaktem będzie wspomnienie, że telewizja watykańska miała monopol zdjęciowy na okres uroczystości pogrzebowych Jana Pawła II ?
Szmal z tego powodu również !
Pewnie najdroższe pakiety zdjęciowe dotrą do naszych telewizji za rok, dwa lub trzy ! Wówczas będziemy mieli pod dostatkiem atrakcyjnych, mieszkańcom Szczecinka nieznanych ujęć i fotografii. Z telewizji watykańskiej oczywiście !
Żyjemy w ubogim kraju, kraju papieża Jana Pawła II.

Ale skąd redaktor "dżej-dżi" mógł znać sekwencje filmowe z ulic Szczecinka - tego nie wie nikt ! Ich autor, Jarosław Pietrzyk ujęć tych nie upubliczniał, nie pokazywał na projekcjach. Szczecinecka prasa to potęga ! W szpiegostwie, Panie "dżej-dżi" ?


Podobnie jak kolega po fachu, p. Markanicz z Telewizji Gawex, redaktor "dżej-dżi" kilkukrotnie nazywa filmem kronikę filmową, która jest inną, odrębną formą filmową. Może nasz bohater "dżej-dżi" trafił na inne uroczystości ? To przypuszczenie obala jednak dalsza część tekstu.

Usterki techniczne.

Należałoby przytoczyć coś w rodzaju oficjalnego-nieoficjalnego komunikatu służb odpowiedzialnych za projekcję i nagłośnienie. Czynię to nie obawiając się zarzutu o nieprawdę. Prawdopodobnie komunikat ten miałby treść następującą i byłby zgodny z prawdą :

"W chwili rozpoczęcia projekcji doszło do awarii. Przyczyną awarii był prawdopodobnie krótki deszcz, który spadł krótko przed rozpoczęciem.
Znalezione prowizoryczne rozwiązanie umożliwiło rozpoczęcie projekcji z kilkuminutowym opóźnieniem, jednakże w toku projekcji uszkodzenie na kilka sekund przerwało projekcję. Przerwa ta trwała łącznie 9 sekund.

Ponieważ przed deszczem funkcjonowanie było sprawdzane i stwierdzono poprawne działanie zestawu do projekcji z nagłośnieniem, przypuszczać należy, że problem został spowodowany niewłaściwą jakością urządzeń nagłaśniających i ich połączeń. Co do projektora, nie ma co ukrywać, że jest to urządzenie nieodporne na trudne warunki atmosferyczne. Właścicielem tego jedynego zestawu urządzeń jest SzOK."

Szanowny Panie Redaktorze "dżej-dżi" ! Miał Pan rację ! Tylko bilans czasu się nie zgadza ! Pan, "dżej-dżi", ma na pewno dobry ręczny zegarek a na nim oznaczone dobre minuty i godziny !

Fotografię z owych (dobrych?) niechlubnych minut projekcji skopiowaną z emisji Gawex-u dedykuję Panu. Można by ją było zademonstrować w "Temacie", oczywiście po zaoszczędzeniu niezbędnego obok podpisu miejsca.

Natomiast wrócić musimy do problemu bilansu czasowego liczonego w "dobrych" minutach. Toteż wrócimy w końcowej części tekstu.



Trzeba było znaleźć winnego !


To oczywiste w tej sytuacji. Winny być musi !

Kogóż to wyznaczył na winnego nasz ukochany Redaktor "dżej-dżi" ?! Czyja to była wina ?

To oczywiste, że, cytuję : "... a przede wszystkim twórcy wyświetlanego na wielkim ekranie filmu, .."


Nie zapraszajcie Spielberga ! Nie zapraszajcie Lucasa !
Stracicie dla nich szacunek i sympatię za ich filmy w chwili, gdy taki Spielberg lub Lucas w Szczecinku dostaną metalowe pudła z taśmami swoich filmów do wyświetlenia !


Za to Redaktor
"dżej-dżi" będzie miał na kogo miotać gromy i obwieszczać winnym !
No i wierszówkę **) oprócz etatu w redakcji !

Przecież dla "Szczecineckiej 4 Władzy" wystarczy że "Akt oskarżenia = Wyrok" no i ........ brak zarzutów !

Szczęśliwie czy nieszczęśliwie Redaktor "dżej-dżi" nie wymienia w swoich publikacjach nazwiska Jarosława Pietrzyka - "twórcy wyświetlanego na wielkim ekranie filmu". Może ten będzie musiał przejść do konspiracji ?




Szanowny Panie Redaktorze "dżej-dżi" !


Tu znajdzie Pan trochę tekstu krytycznego dla Pana. Proszę się nie przejmować. Tego artykułu i tak nikt oprócz Pana nie przeczyta, nikt się o nim nie dowie ! A gdyby stało sie inaczej ? Pan wie ! Pan wyznaczy winnego !


Podobnie jak Pański kolega, Ireneusz Markanicz ze szczecineckiej Telewizji Kablowej Gawex , również Pan, Redaktorze "dżej-dżi" podpisujący się "jg" w szczecineckim dwutygodniku "Temat" , pozwolił Pan sobie na obarczenie winą za opóźnienie w odśpiewaniu pieśni "Barka" autora Kroniki, będącego jednocześnie realizatorem ("wyświetlaczem") projekcji.

Ani Pan, "dżej-dżi", ani wymieniony tutaj przeze mnie Ireneusz Markanicz, szczecineccy dziennikarze, nie zechcieliście zauważyć prawie 20 minutowego opóźnienia rozpoczęcia Wieczoru Papieskiego w Szczecinku, tocząc jednocześnie boje z Jarosławem Pietrzykiem, realizatorem Szczecineckiej Kroniki Filmowej, o niezawinione przez niego usterki techniczne.

Stanowczo twierdzę, że jest nieuczciwością obciążenie autora Kroniki odpowiedzialnością za opóźnienie przy jednoczesnym przemilczaniu opóźnienia znacznie poważniejszego, 20-to minutowego.

Popatrzmy na ten problem w uproszczonym schemacie prawnym.
Dwóch obywateli, pełniących funkcje publiczne zawarło dla dobra szczecineckiego społeczeństwa umowę pomiędzy reprezentowanymi przez siebie instytucjami. Umowa ta, z powodu jej społecznego oddziaływania, została ogłoszona publicznie, co jeszcze spotęgowało działanie umowy.
Obywatelami tymi byli : Jerzy Hardie - Douglas - burmistrz miasta Szczecinek oraz Piotr Jesionowski - ksiądz, proboszcz parafii NMP w Szczecinku.
Umowę, o której mowa, potwierdzono podpisami. Oto one poniżej.

Zaproszenie na uroczysty Wieczór Papieski. Strona odwrotna ze szczegółowym programem widoczna po zetknięciu wskaźnika myszy z reprodukcją.

Realizacja tej umowy napotkała na przeszkody z przyczyn religijnych, które są bezdyskusyjne i nikt ich podnosić nie zamierza. Skutkiem wspomnianych przeszkód z przyczyn wyznaniowych, religijnych było opóźnienie rozpoczęcia uroczystości na placu przed ratuszem o około 20 minut za zgodą umawiających się stron. O przyczynach opóźnienia informował przez głośniki zebraną już na placu publiczność, w tym przedstawicieli mediów, kierownik działu imprez Szczecineckiego Ośrodka Kultury p. Andrzej Górka.
Informował i przepraszał.
Prosił zebranych ludzi (a było już, jak mniemam, około 1 tys. ludzi !) by uzbroić się w cierliwość, poczekać.
Dopiero po nadejściu ludzi z mszy w kościele rozpoczął się koncert. Za msze, ich realizację odpowiada proboszcz parafii. Także za przedłużenie uroczystości religijnych.

Dalej już wiadomo ! Usterka, minuta, minuta, start, sekunda, sekunda ..


Nie zdobył się Pan, "dżej-dżi", podobnie jak Ireneusz Markanicz z "Gawex-u" na zbesztanie proboszcza Jesionowskiego za spowodowanie opóźnienia ... Nawet na wspomnienie o fakcie opóźnienia ? Tak jest po chrześcijańsku, katolicku ?

Kim Pan jest, Panie "dżej-dżi" ?

Po zapoznaniu się tym fragmentem nie mam wątpliwości !

Ludzie przyszli z mszy w kościele na plac przed ratuszem gdyż im modły w kościele nie wystarczą !?

Oczywiste ? Dla kogo ?


Pan, Panie "dżej-dżi" zrobi karierę w dzisiejszych czasach !"

Ten Redaktor Naczelny Jerzy Gasiul musi wylecieć z posady ! Ja to wiem, wiem nawet dlaczego !

Jerzy Gasiul nie rozróżnia form literackich, nie wie co to cytat, ale po mistrzowsku wyznacza odpowiedzialnego, winnego. Czy to od Jerzego Gasiula Pan, "dżej-dżi" tego się uczył ? Gasiul musi odejść !

Panie "dżej-dżi", przedstawiam dowody ! Czas dokonać rewolucji "pałacowej" !

W Nr 371 "Tematu" z sierpnia 2004 r. na str. 7 Jerzy Gasiul w swoim artykule z cyklu "Znane, nieznane" o Bornem Sulinowie w miejscu zaznaczonym na stronie (widać po zetknięciu myszki) pisze, powołując się na książkę Jerzego Rostkowskiego o Poddubnym. Co napisał Jerzy Gasiul widać na reprodukcji tego fragmentu poniżej.
Jak można wywnioskować z tekstu Jerzego Gasiula, stwierdza on w oparciu o tekst Rostkowskiego, że Poddubny wsławił się krwawą jatką polskich mieszkańców wsi Krągi. W tej sytuacji winny za nieprawdę byłby Rostkowski (do czasu wyjaśnienia !).

Ale to Jerzy Gasiul napisał NIEPRAWDĘ !

To co napisał naprawdę Jerzy Rostkowski w swojej książce można zobaczyć poniżej wraz z moimi zaznaczeniami. Ze względu na oszczędność miejsca w tym artykule (może Redaktor "dżej-dżi" to doceni !) następne strony książki do przeczytania po zetknięciu myszy z reprodukcją :



Przekonać się można po uważnymi przeczytaniu czterech stron tekstu, że Jerzy Rostkowski nie napisał przypisanych mu przez Jerzego Gasiula słów, ale zacytował nieprawdopodobną legendę z lokalnej prasy, dając ten przykład, ten cytat jako przykład kłamstwa.

Może nawet zacytował to nieprawdopodobne kłamstwo z gazety Jerzego Gasiula ?

Czas, Panie Redaktorze "dżej-dżi", na zmiany w Redakcji ! To jest temat !
Aby Pan nie poszukiwał z trudem książki Jerzego Rostkowskiego przed rewolucyjnym kolegium redakcyjnym załączam reprodukcję okładki oraz potrzebne dane.

Wydawca : Agencja Wydawnicza CB
Wydanie I
Warszawa 2004

ISBN 83-7339-032-4

Seria : "Historia nie dla idiotów"


Cena około 30 zł




Marek W. Piłat

PS. Moje nazwisko znajdzie Pan także w czołówce Szczecineckiej Kroniki Filmowej (reprodukcja obok).
Współpraca (dokumentacyjna).
Czołówki filmów w żargonie filmowym nazywane są listą płac.
Dlatego dodam jeszcze : bezpłatna, społeczna.

Aby nie było nieporozumień !


Gdyby okazało się, że redaktor (jg) czyli "dżej-dżi" to Jerzy Gasiul, dotychczasowy Redaktor Naczelny będę w kłopocie ! Podania o pracę w redakcji "Tematu" składać nie będę !
Tzw. "słuchy" dotarły i do mnie ...
A swoje interesy zabezpieczyć chciałem dwustronnie, o czym już zapewne przeczytano z artykułu. Cóż, życie !

Opublikowano 1 maja 2006 roku.




*) - nojsztetińsko-szczecinecka od Neustettin (fonet. Nojsztettin) - poprzedniej nazwy naszego miasta z czasów pozostawania pod władztwem książąt zachodniopomorskich, pruskim i niemieckim. Wyjaśnić trzeba, gdyż czytają nas także licznie poza Szczecinkiem, niewiele o jego historii wiedząc.
**) - wierszówka - potocznie cena jednego wiersza tekstu przyjętego do druku przez redakcję. Spora grupa dziennikarzy nie posiadając kontraktów, umów o pracę zdobywa w ten sposób środki utrzymania.


Powrót do "Portalu szczecineckiego"