Krzysztof KUCHARSKI
Ciekawostki i tajemnice szczecineckich umocnień
Pogoda sprzyja wycieczkom pieszym i rowerowym. W ich trakcie możemy natknąć się na pozostałości umocnień Wału Pomorskiego (Pommernstellung). Zostały wzniesione przez Niemców w latach trzydziestych XX w. wzdłuż granicy z Rzeczpospolitą. Pod ich osłoną w schyłkowym okresie wojny naziści starali się powstrzymać ofensywę Armii Czerwonej.   Co prawda większość z wzniesionych niegdyś schronów została wysadzona, a do tego były to bunkry standardowe dla niemieckiej sztuki fortyfikacyjnej tego okresu. Jednak w pobliżu Szczecinka powstało kilka nietypowych,  a przez to interesujących obiektów...
Wejście do schronu - z lewej widać rury czerpni powietrza
Dziwny maluch

Przy drodze ze Szczecinka do Koszalina, na polu, po prawej stronie wiaduktu widać mały wzgórek. Przy dokładniejszym spojrzeniu widać, że jest tam bunkier. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyż w pobliżu jest ich więcej.

Jest on jednak nietypowy. Przy bardzo małej kubaturze (jest to najmniejszy obiekt na odcinku szczecineckim) posiada dużą odporność na ostrzał artylerii.
Powinien wytrzymać uderzenie pocisku kalibru 220 mm, czyli miał wytrzymałość porównywalną z bunkrem trzesieckim (B-Werkiem).

Wewnątrz znajduje się tylko jedno niewielkie pomieszczenie. Nie posiada przedsionka, ani dodatkowych, wewnętrznych drzwi. W najlepszej książce dotyczącej Wału Pomorskiego (Miniewicz, Perzyk - "Wał Pomorski") został określony jako schron amunicyjny.
Jednak kilka elementów jego wyposażenia może podważyć tę opinię.
Wzniesiono go w 1934 roku, czyli wtedy, gdy rozpoczęto budowę pobliskiego B-werka (tak określano budowle zaliczane do kategorii schronów średnich), co dla dalszych rozważań nie pozostaje bez znaczenia.
Przypomnę, że pozostałe obiekty (z wyjątkiem bliźniaczego B - werka w rejonie Trzesieki) odcinka Szczecinek wykonano rok później. W zewnętrznej ścianie posiada 4 wloty czerpni powietrza. Dwie z nich dostarczały powietrze do piecyka i filtra przeciwchemicznego. Natomiast 2 pozostałe nie mają ujść w obiekcie.

Marcin Dudek, członek Polskiego Towarzystwa Fortyfikacyjnego, wysnuł na temat dziwnego schronu kilka hipotez. Według jednej z nich obiekt mógł posiadać podziemną kondygnację, do której dostarczano powietrze. Drugą hipotezą braną pod uwagę przez tego badacza, to możliwość planowanego korytarza podziemnego do zlokalizowanego w pobliskim lasku B-werka. Z różnych powodów Niemcy mogli go nie zrealizować. Takie zmiany planów nawet w trakcie budowy zdarzały się nie tylko na Wale Pomorskim. Wynikało to z braków finansowych lub zmiany koncepcji przeznaczenia bunkra.
Wspomniany B-werk posiada w przedniej części bocznej ściany jedno z wyjść ewakuacyjnych. Takie rozwiązanie przyjmowano rzadko, zazwyczaj wyjścia sytuowano w tylnej części obiektu. Być może pierwotnie miało to być wejście do podziemnej poterny prowadzącej do opisywanego schronu.

Jeśli składowano by w nim amunicję, jak twierdzą autorzy wspomnianej książki, wówczas używanie otwartego ognia w jego wnętrzu byłoby zabronione. Zatem jak wytłumaczyć istnienie piecyka? Dziwny jest także brak śladów po oświetleniu. Każdy niemiecki schron je posiadał. Duże obiekty miały elektryczne, w mniejszych używano specjalnych lamp naftowych lub karbidowych umieszczanych w małych wnękach. Opisywany bunkier nie ma ani wspomnianych wnęk, ani śladów po kablach instalacji elektrycznej.

Jaką tajemnicę kryje ów "maluch"?

Szczecinek, dnia 12 sierpnia 2002 r.
Do mapy umocnień odcinka szczecineckiego Wału Pomorskiego